Cisza w Pogrance

Opublikowano: 02-11-2021


Po raz pierwszy miałam okazję przeczytać książkę tego autora.

Lato 1943
Połapa i Pogranka to dwie bliźniacze wioski na Wołyniu, jedna ukraińska, druga polska. Leżą bardzo blisko siebie, oddzielone łąkami i zagajnikiem.
Mały Bogdanek mieszka tu z rodzicami i siostrami. To mieszane narodowościowo małżeństwo. Matka jest Ukrainką. Ojciec lekarzem spod Lublina. Od jakiegoś czasu przychodzili do niego ludzie zza rzeki i opowiadali straszne rzeczy o tym, co się w okolicy dzieje. Zostawiali ciszę, rozchodzącą się w duszy i ciele. Miejscowi się coraz bardziej bali. Nie zapalali w domach lamp. Nocowali w polach. Wystawiali czujki. Niektóre rodziny wyjechały.
A Bogdanek pewnego dnia poszedł ze starszymi chłopakami z Połapy. Z młodymi banderowcami, którzy mieli do wykonania na tym terenie pewien rozkaz.

Piękno Wołynia, pół, łąk i lasów, czyste powietrze. Zwyczajne życie. Przyjaźnie. Miłości. Wzajemna pomoc. Wspólna praca w polu i gospodarstwie.
Wszystko legło w gruzach za sprawą idei nacjonalistycznych.
„Zbrodnia dla narodu przestaje być zbrodnią. Zbrodnia dla narodu jest ocaleniem. Nie ma większego poświęcenia, niż zabić dla swojego narodu.” (str. 364)

Rok 2003
W ręce Marysi trafia tomik wspomnień osób, które przeżyły rzeź wołyńską. Jedno z nich idealnie pasuje do ich zaginionej dawno temu siostry.
Wraz z bratem i bratanicą jadą na Ukrainę.

Losy rodziny Wodzańskich przedstawia autor w bardzo ciekawy sposób, niejednoznacznie. W formie przemyśleń, zapamiętanych momentów, wydarzeń, doświadczeń. Pamięci oraz chęci niepamiętania. Prawdy i domysłów. Wspomnień i opowieści.

Kilka dni z tragicznej historii Wołynia.
Kilka dni z życia rodziny.
Kilka dni z banderowcami.
Kilka dni z małą wioską, które były jej ostatnimi tylko dlatego, że mieszkali w niej Polacy.

Warto poznać inaczej opowiedzianą wersję wydarzeń z lata 1943 roku na Wołyniu.

M