Pachan

Opublikowano: 08-06-2022


RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Uwaga. To bardzo niebezpieczna książka.
Wciąga i nie puszcza aż do ostatniej strony.

Wiem co mówię?

Kolejny już raz z zainteresowaniem udałam się na czytelniczą wyprawę do świata wschodniej mafii kreowanego przez Paulinę Jurgę. Świata brutalnego i niebezpiecznego, ale też dbającego o ustalone zasady i przestrzegającego kodeksu honorowego.

Minęło osiemnaście lat…

Nie ukrywam, że w tym przypadku znajomość serii o rosyjskiej mafii jest wskazana, bo akcja jest kontynuacją ostatniej jej części.

O Rzeźniku krążą różne opowieści. On ich nie dementuje. To dla niego całkiem wygodne. Na zewnątrz twardziel. Wewnątrz przeżywa jednak to, co zrobił i próbuje sobie z tym poradzić po swojemu.

Aisza to Czeczenka, którą w dorosłym życiu spotykało zło. Musiała mierzyć się z tym sama. Nikołaj darował jej życie i oddał (po jakimś czasie) Igorowi. Zaintrygowała go od pierwszego spotkania.

„Najpierw karmiłem tobą oczy. Teraz tonę w twoim zapachu.
Aż w końcu nasycę smak i dotyk”

Wiele ich dzieliło, sporo też łączyło.

„W Gruzji mawia się, że strach ma dziewięć głów. Najważniejsze, by je oswoić.”

Ale najpierw został Pachanem. Musiał.  Chociaż nigdy tego nie chciał. Nie pozostawiono mu wyboru.
Nadszedł czas na nowe rządy, od pierwszej chwili panowania.

Opowieść nie tylko o mafijnych interesach, układach, zależnościach. Dowiadujemy się np. jak wygląda życie kobiet i dziewcząt w czeczeńskich diasporach. Jakie nakazy i zakazy je obowiązują. Co grozi za ich nieprzestrzeganie.
Poznajemy elementy tradycji, obrzędowości i kuchni kaukaskiej oraz kwestie wielokulturowości i relacji między poszczególnymi nacjami (polityka). Doświadczamy wraz z bohaterami normalnych, zwyczajnych (mniej lub bardziej) emocji i uczuć (pozytywne i negatywne), które odrywają sporą rolę w fabule. Jest trochę psychologii i oczywiście medycyny. Bo przecież bohaterem jest Rzeźnik.

„Jestem o wiele gorszy niż oni, Pajączku – odezwał się śmiertelnie poważnie, podczas gdy mną targały niepohamowane spazmy. – I niech cię nie zwiedzie maska, którą noszę na co dzień. Zwykle to najdorodniejsze jabłko w środku jest zżerane przez oślizgłe robactwo.”

Umiejętnie budowane napięcie, charakterystyczne dla autorki, które nie wiadomo kiedy osiągnie maksimum. A jak już do tego dojdzie to ….

Serdecznie dziękuję wydawnictwu za  możliwość przedpremierowego przeczytania książki.
Dziękuję autorce za stworzenie tej, kolejnej rewelacyjnej opowieści. Pierwsza książka była super a każda kolejna jest lepsza i lepsza…. (na nic się w tym przypadku nie zda stopniowanie przymiotników)
M