To nie jest mój mąż

Opublikowano: 22-10-2020


Olga Rudnicka to jedna z moich ulubionych autorek tego gatunku, po raz… kolejny, w komedii kryminalnej o tytule „To nie jest mój mąż”.
Czas akcji to dni od 22 września do 28 września 2010 r.
Matylda Dominiczak rozpoczyna pracę jako prywatny detektyw. Po godzinach. Bo cały czas pracuje na etacie w bibliotece.
Najnowsze zlecenie, jakie dostaje od szefowej Salomei Gwint, to zdobycie dowodów zdrady pewnego małżonka. Ma na to jeden wieczór a do pomocy asystenta Mareczka. Próbuje bezskutecznie. Następnego dnia okazuje się jednak, że nie był to TEN mężczyzna. Teraz muszą wspólnie z asystentem Mareczkiem odkręcić sprawę i odnaleźć TEGO właściwego, Mateusza Dąbka, bo zaginął.

Marecki i Tomczak dostali do prowadzenia sprawę denata, znalezionego nad rzeką NN.

Po rozmowach w firmie wyszło na jaw, że w pracy brakowało nie jednego a dwóch pracowników wyższego stopnia. Dąbka i jego zastępcy, Romualda Muszyńskiego. Tak więc Matylda zaczęła szukać już nie jednego a dwóch mężczyzn. Obu związanych z klientką biura (ale to tajemnica).

Po identyfikacji okazało się, że NN to znowu nie jest… żaden z szukanych mężczyzn.

Fabuła robi się coraz ciekawsza i coraz bardziej pokręcona. Podobnie jak teorie naszej bohaterki. Zrozumieć ją i zdążyć za jej tokiem rozumowania… To graniczy z cudem. W swoje działania wkręca też Mareczka. Całość dopełniają jeszcze domownicy Matyldy. Jej nieogarnięty mąż i nieodrodna córka swojej matki, Monika. Pozostałym bohaterom też należą się wyrazy uznania za wkład… między innymi humoru. M